piątek, 3 lipca 2015

AkaKuro

Obietnic się nie łamie...cz.2
Od pamiętnego spotkania minęło już mniej więcej pół roku. Akashi i Kuroko zostali parą. To trwało już około miesiąca. Miłość to piękna rzecz, nieprawdaż? Kiedy masz kogoś, dla kogo trzeba żyć, jest jakoś prościej. Tak uważacie? Cóż, można powiedzieć, że podobne poglądy miał każdy z ich otoczenia. Akashi również zaliczał się do takich osób. Ale nie Kuroko. Owszem, miał osobę, dla której warto było żyć. Lecz na pewno prościej nie było. A przynajmniej depresja nie pozwalała mu tak myśleć. Kiedy się załamywał, jak zwykle uciekał w jakieś ustronne miejsce. Głębokie nacięcia pozostawiały po sobie sporem, bardzo widoczne blizny. Jego partner nie miał o nich zielonego pojęcia. Bo po co ma go martwić takimi błahostkami? To nic przy tym, co stało się prawie rok temu. Jak można zacząć się domyślać, była to próba samobójcza. Po prostu nie wytrzymał. Wszystko zaczęło wydawać się zbyt trudne i żmudne. A co takie zero jak on, mogło z tym zrobić? To co mówił, nie miało najmniejszego znaczenia. Jego zdanie się nie liczyło, wszelkie starania i ciężka praca jaką włożył w to, aby ocalić matkę okazały się żałosne i naiwne. Tak mu powiedzieli koledzy z klasy. O ile Kuroko mógł nazwać ich "kolegami". Cóż, takie życie. Jedni są silni, a drudzy są ich kompletnym przeciwieństwem. Ach...Jak ten świat jest dokładnie poukładany...
Zbliżała się zima. A co za tym idzie, również urodziny Tetsuyi. O których oczywiście jak co roku, po prostu zapomniał. Już tak dawno ich nie obchodził...
-Tetsuyaaaa! Zaczekaj! -usłyszał nagle, wychodząc za bramę szkoły.
-Akashi-kun...? -obrócił się w stronę partnera -Coś się stało...?
-P-poczekaj, tylko....złapie...oddech...-zatrzymał się i oparł rękoma o kolana. Po krótkiej chwili ponownie się wyprostował i spojrzał w błękitne oczy, uśmiechając się szeroko.
-Więc...? O co chodzi, Akashi-kun...? -spytał chowając połowę twarzy za szalikiem. Było bardzo zimno.
Seijuro położył swoją torbę na ziemi, przyklęknął i zaczął w niej szperać. Po dłuższej chwili kazał zamknąć niebiesko włosemu oczy. Chłopak posłusznie wykonał polecenie. Choć nie wiedział po co to było. Ale nie chciał się kłócić. Poza tym to, że zamknie oczy go nie zabije..."A szkoda...".
-Teraz możesz otworzyć -stwierdził i uśmiechnął się kiedy jego ukochany uchylił powieki.
-C-co to...? -czerwonowłosy trzymał w rękach dość duże pudełko. Na jego bokach było kilka otworów, a na samej górze zawiązana była błękitna kokarda.
-Prezent. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Tetsuya -przekazał pudełko w ręce niższego.
-P-prezent...? U-urodziny...?  No tak...dziś moje urodziny....
-Zapomniałeś? Ech, cały ty -zaśmiał się - To jak? Chcesz go rozpakować teraz? Czy jak będziemy już u mnie w domu?
-Może..u Ciebie..?
-Okej, niech będzie -podniósł torbę z ziemi i nałożył na ramię - Uło, ile to kilogramów straciło
Ruszyli w drogę. Nie trwało to długo. Dom Akashiego znajdował się ledwo dwie przecznice od Teikou. Bardzo blisko. A na pewno bliżej niż mieszkanie Kuroko. Po drodze spotkali jeszcze parę znajomych osób. Znajomych? Raczej przyjaciół. Kise, entuzjastyczny chłoptaś, a zarazem model. Aomine, ekshibicjonista i zboczeniec. Midorima, chodząca encyklopedia i głos rozsądku. A na koniec, Murasakibara, uzależniony od wszelkiego rodzaju słodyczy zamuł. Każdy z nich należał do drużyny koszykówki w Teikou, tak samo jak i Akashi, oraz Kuroko.Wszyscy po kolei składali przyjacielowi życzenia i wręczali prezenty. Niebieskooki był bardzo zaskoczony tym, że ktokolwiek pamiętał o jego urodzinach. Wzruszyło go to.
Długo jednak z nimi nie zabawili. Wszelkiego rodzaju kolorowe pudełka niósł oczywiście czerwonowłosy. Kuroko nie miał siły. Choć nie były one tak ciężkie jak mu się wydawało. A może to nawet nie była kwestia siły i ciężaru? Przez nowo powstałe rany na ramionach, promieniował ból. Tak, to o to chodziło. Nawet zwykłe noszenie książki było trudne do wykonania....
-No, jesteśmy. Wchodź Tetsuya -powiedział uśmiechając się.
-D-dobrze...-nacisnął klamkę i razem weszli do środka. Zamknął drzwi, odwrócił się i spojrzał przed siebie. Było tu już wiele razy. Ale z każdą kolejną wizytą zdawało mu się, że mieszkanie coraz bardziej pięknieje. W jego oczach, to było jak pałac ze snów. Taki, który zamieszkują anioły. Choć kolorem przeważającym w całym domu, była czerń. Może są tam też jakieś diabełki? Albo wróżki mroku? Tak, wyobraźnia Tetsuyi była naprawdę wybujała. Ale pozwalała mu na chwilkę zapomnieć. Nie było to tak skuteczne jak samo okaleczanie się, ale zawsze coś...
-Chodźmy do mnie, Tetsuya -powiedział i złapał ukochanego za rękę.
-O-okej...-opowiedział lekko kiwając głową.
Pokój Akashiego był bardzo ładnie urządzony. Kuroko uwielbiał w nim przebywać. Było tam tak przyjaźnie, tak spokojnie...Takie miejsce, o którym zawsze marzył...
-To jak? Który rozpakujesz najpierw?
-Może ten największy zostawię na koniec...?
-No wiesz ty co! Przecież ten największy to ode mnie! -zrobił minę zbitego psa.
-Wiem...Dlatego będzie na końcu...Najlepsze zawsze zostawia się na koniec...
-W sumie...masz rację. Hahaha, okej -na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
Usiadł na łóżku obok kolorowych pudełek. Pierwszym, który rozpakował, był prezent od Kise. Był to pluszowy miś. Kasztanowy pluszowy miś. Od Midorimy dostał szczęśliwe przedmioty na kilka dni do przodu. Od Murasakibary duuuuuużą ilość słodyczy. Natomiast od Aomine...kajdanki z różowym futerkiem.
Nie bardzo wiedział do czego, ale kiedy jego ukochany je zobaczył, stwierdził, że się kiedyś na pewno przydadzą. Cóż, skoro tak mówi, to pewnie tak jest. Nadszedł czas na największy prezent....
Wziął wdech, odwiązał kokardę, ściągnął przykrycie z pudełka i zajrzał do środka. W jego oczach błysnęło coś na kształt iskierek.
-P-piesek...! Jaki słodki...-wyjął zwierzaczka i wziął go na ręce -Akashi-kun...tak bardzo ci dziękuję..!
-Hahaha, skąd ja wiedziałem, że Ci się spodoba? Trzeba go jakoś nazwać.
-Nazwać...-zamyślił się na chwilę -Ach, Nigou. Podoba ci się piesku? Nigou -w odpowiedzi usłyszał entuzjastyczne szczeknięcie i machanie ogonkiem.
-Ładnie. Bardzo ładnie -pokiwał głową uśmiechając się.
Dużo czasu spędzili razem. Lecz kiedyś musieli się rozstać. Trzeba było wracać do domu. Inaczej ojciec znowu dałby mu popalić. W sumie już dawno nie urządził żadnej awantury. Za każdym razem Kuroko zastaje go śpiącego na kanapie, przed telewizorem. To nawet lepiej dla niego. Przynajmniej tyle dobrego.
Akashi zaproponował Tetsuyi, że odprowadzi go do jego mieszkania. Udali się więc gdzie trzeba. Kiedy dotarli na miejsce, niebieskooki westchnął cicho i spojrzał na towarzysza.
-Nie chcesz tam wracać prawda?
-Tak....

-Więc może dzisiaj prześpisz się u mnie?
-N-naprawdę mógłbym...? Ale...nie...nie chcę robić ci problemu....-spuścił głowę w dół.
-Oczywiście, że możesz. I nie sprawiasz mi żadnych problemów. Nawet tak nie myśl -uniósł głowę za podbródek i delikatnie musnął ustami wargi ukochanego.
-N-no to...p-pójdę po moje rzeczy, o-okej..? -na jego twarzy pojawił się lekki rumieniec.
-Heh, oki. Poczekać tu? Czy pójść z Tobą?
-P-poczekaj, pójdę sam -stwierdził i ruszył w stronę drzwi. Otworzył je i po cichu wszedł na górę, do swojego pokoju. Spakował najpotrzebniejsze mu rzeczy i zszedł na dół. Nagle poczuł szarpnięcie za ramię.
Ktoś popchnął go na ścianę i zacisnął rękę na szyi. Powietrze z czasem przestało docierać do jego płuc. Dusił się. Z trudem zacisnął dłonie na ręce zaciśniętej na szyi i uniósł delikatnie głowę w górę. Spojrzał na napastnika. Był to nikt inny, jak jego ojciec.
-...p-puść...p-proszę....
-Gdzie się wybierasz he?! Co ty sobie wyobrażasz?! Ty cholerny szczylu! -zacisnął dłoń jeszcze bardziej.
Powietrze przestało docierać do płuc. Powieki stawały się coraz cięższe...Tak bardzo chciał, aby to się już skończyło. Uczucie senności ogarniało go coraz bardziej. I już chciał się poddać, kiedy uścisk na szyi zniknął. Upadł na ziemię. Próby złapania powietrza zakończyły się porażką. Oddech był płytki i nierówny.
-Tetsuya! Tetsuya słyszysz mnie?! -przytulił do siebie drobne ciało niebieskookiego -Oddychaj! Spokojnie. Dasz radę, oddychaj!
-A-Akashi-kun....-zerknął na znaną mu postać i ponownie zamknął powieki. Tym razem tracąc przytomność. To było dla niego za wiele.....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Aiko załamana, ale to sprzyja pisaniu czegoś takiego jak to *pokazuje na tekst*
Ech, mam nadzieję że ktoś to przeczyta i że komuś ewentualnie się to spodoba ^^" Zapraszam do komentowania ^^

~~Aiko

24 komentarze:

  1. Aić... Ah ten Kuroko. Nie wierzę, że to pisze ale... dobrze, że ma przy sobie Akashiego.
    Kurcze... Nigou ;-; no... no niech będzie. Jednak ta psina to mi się bardziej z całym Seirin kojarzy i z Kagamim, który ucieka xD. Więc gomene, ale nie odpowiada mi troszki Nigou w tym opowiadaniu.
    Ale ogólnie ciekawe. Czekam na dalszą część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigou? Cóż, Kagami się pojawi...heh ^^" Będzie przeskok później ^^" Więc spokojnie ^^"
      Heh ^^ No widzisz, Akashi jest mu potrzebny...bardzo. Inaczej Sierotka sobie krzywdę zrobi :c Cieszę się że przeczytałaś :) Arigatou <3

      Usuń
    2. Zawsze czytam... wait... zapomniałam o Akakuro na twoim drugim blogu. Gomene. Za chwilę nadrobie.
      Kagami się pojawi? Ale to Akakuro... ;-; nie mam na co liczyć. No dobra.
      Ja się dziwię, że Kuroko sobie jeszcze nic nie zrobił.

      Usuń
    3. Pojawi się, tak. No tak, to AkaKuro, więc żadnego KagaKuro nie będzie, ale jako przyjaciele....to jest możliwe. Chyba że mi się odwidzi, to Kagamiego nie będzie...To już zależy od mojego humoru....
      Jeszcze sobie nic nie zrobił. JESZCZE....

      Usuń
    4. Okrutna jesteś wobec mnie ;-; No ale... niech już ten Kagami się pojawi... pliiiiiis. Może być jako przyjaciel, ale niech się pojawi.
      Niech sobie nic nie robi ten nasz Kuroko... bo pójdę w ślady Kill-chan...

      Usuń
    5. O-okrutna? ;-; C-czemu...? ;-; J-ja nie chciałam ;-; G-gomene Shadow ;-;
      Jak pójdziesz w ślady Kill-chan to ciebie też Putin zatrzyma ;-;

      Usuń
    6. Mnie nie zatrzyma... zajmie się Kill-chan, a ja przemknę. Uratuję Kuroko! Za mnie i za nią xD. Wczułam się....
      Okrutna ;-; no... źle powiedziane... ostatnio strasznie brak mi Kagakuro, a co chwila czytam Akakuro... no, no i tak jakoś wychodzi no.. Gomene... i jeszcze to wszystko takie depresyjne...

      Usuń
    7. Ach KagaKuro...Jeżeli chcesz to napiszę coś wesołego z tym paringiem...przynajmniej się postaram bo..wszystko teraz takie depresyjne, bo Aiko sama ma depresję...Ale postaram się coś napisać ^^

      Usuń
    8. A... arigato... ale nie musi być wesołe... może być depresyjne z happy endem. :) Może żeby Kagami miał depresje... bo cały czas Kuroko ma xD może teraz troszki inaczej.
      Bardzo dziękuję.

      Usuń
    9. Chyba czeba wyjaśnić dlaczego to Kuroko zawsze ma depresję...^^"
      Więc....Zawsze pada na niego, ponieważ Aiko przez jego osobę, przejawia co się z nią dzieje...To dlatego ^^ Przez innych nie potrafi....
      (niektóre wydarzenia stąd...naprawdę miały miejsce...)
      To chyba tyle...Heh ^^"
      A Kagami mi nie pasuje do depresji ;-; jest zbyt nadpobudliwy ;-; Ale może...zróbmy z niego sadystę, a z Kuroko masochistę? *mózg wypłynął jej już dawno temu* ;-;

      Usuń
    10. Oh, Aiko... ;-; przykro mi to słyszeć.
      Ah i rozumiem. Kagami to Kagami.... Kagami sadystą? Kuroko masochistą? Boje się ale jestem ciekawa jak to wyjdzie.

      Usuń
    11. Heh...*obraca głowę*
      Sama nie wiem, czy uda mi się napisać coś w tym stylu ;-; Ale spróbuję ;-; A jak nie wyjdzie, to napiszę o czymś innym ^^ Znaczy KagaKuro, ale będzie inna fabuła ^^

      Usuń
  2. Kuroko!!!! Uratuję cię!!!! Już biegnę!!!!
    *biegnie zadyszana z polski do japonii*
    Taki smutne i słodkie :3 Kuroko nie waż się umrzeć zanim nie dobiegnę!!! *przebiega przez Rosję i spotyka Putina* Kuroko-kun chyba nie dobiegnę.....Ahashi liczę na ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och *patrzy przekrzywiając głowę, nagle zaczyna się cicho śmiać*
      Akashi mu pomoże, prawdopodobnie...*kiwa głową* Nic nie zdradzam ^^" Możliwe, że kolejna część pojawi się jutro, a nawet jeszcze dzisiaj ^^" Tak dużo negatywnej weny...;-;

      Usuń
    2. *siedzi w sali tortur*
      Aiko-chan mam do ciebie pierwszą i ostatnią prośbę.... niech Akashi i Kuroko wezmą ślub.....
      *urywa i odpływa do krainy wiecznego snu*
      I nie zapomnij mnie odwiedzić na cmentarzu!
      *dodaje i naprawdę odpływa*

      Usuń
    3. Kill-chan tylko nie umieraj ;-; Ej no ;-;
      Mogę napisać AkaKuro o ślubie, specjalnie dla Ciebie ;-; Takie komediowe, albo słodziutkie jak wolisz ;-; Tylko trochę mi to zajmie ;-; Ale nie odpływaj mi tam ;-;

      Usuń
    4. *jej duch przemawia*
      I komediowe i słodkie najlepiej ale nie przesadź :3
      *wisi nad czymś?*
      Nie mogę być długo na tym świecie. Tylko ty możesz uratować moją duszę (raczej?)
      *siada na kamieniu*
      czekam na twoją twórczość, ale z negatywną weną proszę nie przychodzić.
      *paczy i się śmieje*
      zobaczymy czy zmartwychwstanę
      *znika*

      Usuń
    5. Przygnębiające teksty się nie podobają co...? Heh...*patrzy w bok* Cóż, Aiko chyba tylko takie umie w miarę dobrze tworzyć....
      Ale postara się napisać to AkaKuro ^^

      Usuń
    6. *pojawia się*
      podobają się ale tak wiecznie być nie może!! Musi kiedyś być happy end! Trzeba zgarnąć resztkę radości z serca i przelać ją na papier! (papier?)

      Usuń
    7. Oj Kill-chan ^^" wesołe teksty się tworzą cały czas ^^" ale trochę dłużej to zajmuje ^^" spokojnie ^^"

      Usuń
    8. Chyba? ;-; *prosto w serce*

      Usuń
    9. Jestem niecierpliwa xDD

      Usuń