Nieoczekiwane Zdarzenie
Spokojna noc. Gwiazdy powoli zajmują swe stałe miejsca na czarnym jak
smoła niebie, a na ich czele jak zawsze staje srebrny księżyc. Piękny
obraz, odbija się w tafli jeziora. Jeszcze nikt nie dostąpił zaszczytu
odkrycia tego wspaniałego miejsca. Nikt oprócz pewnego człowieka. Jak co
wieczór, niebiesko włosy odwiedził swój "Eden". Uśmiechając się
delikatnie pod nosem, spojrzał w niebo. Zamknął powieki przy okazji
nabierając odrobinę powietrza do płuc. Czyli został tylko on..tak? Chłopak był ostatnią osobą na tym świecie, która nie posługiwała się
magią. Był jedyny, jednak mimo wszystko umiał sobie poradzić na własny
sposób. Przez swoją odmienność był ścigany przez policję. Nie było mu z tym do śmiechu. Gdyby potrafił
posługiwać się magią, wiódł by zupełnie inne życie, a tak?
Ciągłe ukrywanie się i ucieczki przed policją...Nie chciał zginąć. Jego ukochane miejsce było dość odizolowane, jednak policja była sprytna
i nawet tam go odnaleźli. Krzyczeli aby się poddał, aby nie uciekał,
ponieważ to nie ma większego sensu, przecież jest słaby. Bardzo go to dotknęło. To, że nie potrafił używać magii, nie oznaczało,
że jest bezbronny. A co z jego kataną? A starożytne sztuki walki,
których nauczył go wujek? Od małego przygotowywano go do walki z magami.
A teraz nie zostanie to nawet odrobinę docenione? Nie chciał jednak
używać przemocy. Do tego był sam. Więc nie chciał ryzykować. Biegł przed
siebie jak najszybciej potrafi.
Niestety,
droga którą sobie obrał nie była trafna. Trafił w ślepy zaułek, gdzie
dogoniła go policja. Chłopak się nie bał, był spokojny, wiedział, że to
koniec, chyba że będzie walczył. Sięgnął po swoją katanę. Przecież nie
może się poddać. Wziął wdech i mrużąc powieki stanął do walki. Jednak zamiast na
ofensywie, bardziej skupił się na obronie. Był sam. Gdyby zaatakował
jednego z napastników, tuż za nim mogli pojawić się kolejni. A wtedy to
naprawdę byłby dla niego koniec.
Policja
jednak wciąż napierała, aż wreszcie udało im się przebić i pojmać
chłopaka. On sądził, że to już dla niego koniec. Prowadzono go na
przodzie, nie wyrywał się. Nagle usłyszał za sobą krzyki i odgłosy
walki. Szybko się odwrócił, aby zobaczyć powalonych napastników i trójkę
innych magów.Przez jakiś czas obserwował zaistniałą sytuację. Nie mógł uwierzyć, że
magowie atakują stróży prawa. W końcu dbali oni o ich "bezpieczeństwo" i
"dobrobyt" na rozkaz rady magicznej. Więc dlaczego? Dla zabawy? Aby się
popisać? Ale nie wyglądało to tak...Bardziej jakby...Chcieli mu
pomóc..?
Trójka
magów zaczęła ze sobą rozmawiać, wyglądali jak drużyna, jednak wydawało
się, że działają osobno, każdy walczył na własną rękę. Po chwili
podeszli do chłopaka, powalając dwóch stróży, którzy go trzymali. Nie
bał się, był bardziej zainteresowany tą trójką. Spojrzał
na każdego z osobna. Magowie byli dość wysocy. No na pewno dużo wyżsi
od niego samego. Jego uwagę najbardziej przykuł czerwonowłosy chłopak.
Wyglądał jak tygrys. Przerażająco. Podobnie jego towarzysze. No
bynajmniej ciemnoskóry, taka...puma? Natomiast blondyn był aż nazbyt
energiczny i rozpromieniony.
-No to może wreszcie dowiedzmy się kogo uratowaliśmy? -Powiedział ciemnoskóry, podchodząc do chłopaka - Jak masz na imię? -Spytał i chciał od razu usłyszeć odpowiedź.
-No to może wreszcie dowiedzmy się kogo uratowaliśmy? -Powiedział ciemnoskóry, podchodząc do chłopaka - Jak masz na imię? -Spytał i chciał od razu usłyszeć odpowiedź.
-E-etto...-odrobinę
zakłopotany cofnął się do tyłu. Nie chciał zdradzać jak się nazywa.
Mogliby go skojarzyć z tym "legendarnym człowiekiem" jak to raczono
określić jego osobę kilka miesięcy temu. Co jak co, ale umierać nie
chciał, dopiero co go uratowali.
- Odpowiadaj jak się ciebie ktoś pyta. Do tego jesteś nam coś winien, uratowalismy cię! - mówił tym razem czerwono-włosy - Dodatkowo... czemu cie ścigali?
- J-ja...w-wolałbym pozostać anonimowy... - spojrzał w bok.
Nie chciał patrzeć w te czerwone tęczówki, przeszywające go na wylot. Nie chciał również odpowiadać na drugie pytanie, powód był oczywisty.
- Czemu? - pytał dalej - Ukrywasz coś? I patrz na mnie jak do ciebie mówię. - zdenerwował się.
- Chłopaki, czekajcie... widać, że on jest trochę rozkojarzony. Zabierzmy go ze sobą, niech trochę odpocznie. Może później nam powie wszystko. - do rozmowy wtrącił się blondyn.
Spuścił na chwilę głowę w dół. Niezbyt wiedział co powiedzieć. Do tego kręciło mu się w głowie, a oddech z każdą chwilą stawał się płytszy. Oparł się o głaz tuż obok i osunął się na ziemie. Sam nie wiedział co się dzieje. Trójka magów zdziwiła się zachowaniem chłopaka. Czerwono-wlosy szybko próbował mu pomóc, stawiając go na równe nogi i opierając o siebie.
- Zabieramy go do nas. Coś jest z nim nie tak. - odparł.
Dotarli tam w dość szybkim tempie. Czerwonowłosy podał hasło, a drzwi do 'budynku' otworzyły się. Położył nieprzytomnego już niebieskowłosego chłopaka na łóżko blondyna. W pośpiechu zamiast rozpiąć koszulę, zwyczajnie ją rozerwał. Spojrzał na ranę.
- Nie wygląda to dobrze.
Szybko zaczął tamować krew i opatrywać ranę. Miał nadzieję, że clopak nie stracił za dużo krwi i z tego wyjdzie. Teraz mógł jedynie czekać na jego wybudzenie. Sam nie wiedział czemu, jednak martwił się o niebieskowłosego.
Przez cały czas siedział przy łóżku, czekając. Intrygował go ten nieznajomy. Razem z nim przy łóżku czuwał blondyn. Tyle że on siedział na ziemi. Do tego nie zanosiło się na to, aby niebieskooki szybko się obudził. A co za tym szło? Złotooki musiał spać na podłodze.
- Czemu położyłeś go okurat na moim łóżku?!
- A co to za różnica? - oburzył się - Ważne aby nic mu się nie stało, a jeśli tak bardzo ci przeszkadza spanie na podłodze to idź śpij na moim łóżku. - stwierdził. I tak nie chciał opuszczać nieznajomego.
- No ale Kagamichi! Sam na początku mówiłeś, że to tylko zawracanie dupy z ratowaniem nieznajomego! A teraz się tak nagle nawróciłeś? - zwrócił mu uwagę nadymając policzki.
Co prawda to prawda. Tylko Kagami był temu przeciwny. Nawet taki Aomine się zgodził. Czerwonowłosy spojrzał na przyjaciela marszcząc brwi.
- A co Tobie do tego? Jak chłopak dojdzie do siebie, to wyleci stąd na kopach. - stwierdził przenosząc wzrok na nieprzytomnego.
- No coś ty? To po co w ogóle go ratowałeś!? - pytał zdziwiony - Nawet Aominecchi nie chciał go z nami zabierać, stwierdził że to dodatkowy kłopot. A ty po prostu go tutaj wziąłeś i go opatrzyłeś!
- Kise błagam, zamknij morde okej? - potarł skroń opuszkami palców.
Opatrzył go bo tak wypadało. W końcu nie ratowali mu dupy tylko po to, żeby potem tak po prostu pozwolić mu umrzeć, no nie?
- A co to, Bakagami? Kłócisz się z Barbie? - wtrącił się w konwersacje wchodząc do pomieszczenia Aomine.
- Nie jestem Barbie! Przestań mnie tak nazywać! - oburzył się blondyn.
- Rozmawiamy.. a ty co tutaj robisz!? - spytał czerwonowłosy, patrząc na ciemnoskórego - Myślałem, że ten chłopak cie nie obchodzi.
- Odpowiadaj jak się ciebie ktoś pyta. Do tego jesteś nam coś winien, uratowalismy cię! - mówił tym razem czerwono-włosy - Dodatkowo... czemu cie ścigali?
- J-ja...w-wolałbym pozostać anonimowy... - spojrzał w bok.
Nie chciał patrzeć w te czerwone tęczówki, przeszywające go na wylot. Nie chciał również odpowiadać na drugie pytanie, powód był oczywisty.
- Czemu? - pytał dalej - Ukrywasz coś? I patrz na mnie jak do ciebie mówię. - zdenerwował się.
- Chłopaki, czekajcie... widać, że on jest trochę rozkojarzony. Zabierzmy go ze sobą, niech trochę odpocznie. Może później nam powie wszystko. - do rozmowy wtrącił się blondyn.
Spuścił na chwilę głowę w dół. Niezbyt wiedział co powiedzieć. Do tego kręciło mu się w głowie, a oddech z każdą chwilą stawał się płytszy. Oparł się o głaz tuż obok i osunął się na ziemie. Sam nie wiedział co się dzieje. Trójka magów zdziwiła się zachowaniem chłopaka. Czerwono-wlosy szybko próbował mu pomóc, stawiając go na równe nogi i opierając o siebie.
- Zabieramy go do nas. Coś jest z nim nie tak. - odparł.
Dotarli tam w dość szybkim tempie. Czerwonowłosy podał hasło, a drzwi do 'budynku' otworzyły się. Położył nieprzytomnego już niebieskowłosego chłopaka na łóżko blondyna. W pośpiechu zamiast rozpiąć koszulę, zwyczajnie ją rozerwał. Spojrzał na ranę.
- Nie wygląda to dobrze.
Szybko zaczął tamować krew i opatrywać ranę. Miał nadzieję, że clopak nie stracił za dużo krwi i z tego wyjdzie. Teraz mógł jedynie czekać na jego wybudzenie. Sam nie wiedział czemu, jednak martwił się o niebieskowłosego.
Przez cały czas siedział przy łóżku, czekając. Intrygował go ten nieznajomy. Razem z nim przy łóżku czuwał blondyn. Tyle że on siedział na ziemi. Do tego nie zanosiło się na to, aby niebieskooki szybko się obudził. A co za tym szło? Złotooki musiał spać na podłodze.
- Czemu położyłeś go okurat na moim łóżku?!
- A co to za różnica? - oburzył się - Ważne aby nic mu się nie stało, a jeśli tak bardzo ci przeszkadza spanie na podłodze to idź śpij na moim łóżku. - stwierdził. I tak nie chciał opuszczać nieznajomego.
- No ale Kagamichi! Sam na początku mówiłeś, że to tylko zawracanie dupy z ratowaniem nieznajomego! A teraz się tak nagle nawróciłeś? - zwrócił mu uwagę nadymając policzki.
Co prawda to prawda. Tylko Kagami był temu przeciwny. Nawet taki Aomine się zgodził. Czerwonowłosy spojrzał na przyjaciela marszcząc brwi.
- A co Tobie do tego? Jak chłopak dojdzie do siebie, to wyleci stąd na kopach. - stwierdził przenosząc wzrok na nieprzytomnego.
- No coś ty? To po co w ogóle go ratowałeś!? - pytał zdziwiony - Nawet Aominecchi nie chciał go z nami zabierać, stwierdził że to dodatkowy kłopot. A ty po prostu go tutaj wziąłeś i go opatrzyłeś!
- Kise błagam, zamknij morde okej? - potarł skroń opuszkami palców.
Opatrzył go bo tak wypadało. W końcu nie ratowali mu dupy tylko po to, żeby potem tak po prostu pozwolić mu umrzeć, no nie?
- A co to, Bakagami? Kłócisz się z Barbie? - wtrącił się w konwersacje wchodząc do pomieszczenia Aomine.
- Nie jestem Barbie! Przestań mnie tak nazywać! - oburzył się blondyn.
- Rozmawiamy.. a ty co tutaj robisz!? - spytał czerwonowłosy, patrząc na ciemnoskórego - Myślałem, że ten chłopak cie nie obchodzi.
- Oj zamknij się, BARBIE. - zaśmiał się wrednie, po czym spojrzał na Taigę - Nie powiedziałem, że mnie on nie obchodzi. A o ile dobrze pamiętam, to tylko Ciebie on nie obchodził, Bakagami. - stwierdził kręcąc głową.
- Co się do mnie przyczepiłeś, Ahomine!? Może i nie chciałem go ratować, ale to ty stwierdziłeś, że będzie on tylko zawadzał! Więc, co tutaj robisz? - mówił wkurzony.
- A tak sobie przyszedłem. Zabronisz mi? - spytał z uśmiechem.
Zapadła cisza. Nawet blondyn nie raczył się odezwać. W pewnym momencie Kagami wstał z krzesła i zwyczajnie opuścił pomieszczenie. Normalne zachowanie, bynajmniej u niego. Kise zajął poprzednie miejsce przyjaciela. Po chwili tuż obok niego pojawił się Daiki.
- Jak myślisz Barbie, kim on jest?
- Jeszcze raz grzecznie cię proszę, abyś przestał mnie tak nazywać. I nie mam pojęcia kim może być. Nie wydaje się być silny, dodatkowo dziwi mnie fakt, że gdy go atakowali nie używał magii. - stwierdził blondyn przyglądając się chłopakowi, jego niebieskim włosom i bladej skórze.
- Hahaha, aż tak Cię to wkurza, Barbie? Hm, racja to dziwne...Ale nie dowiemy się o co chodzi, dopóki się nie obudzi - złapał się za kark i westchnął głośno. Musiał przyznać, że jego również nieznajomy zaczął interesować.
- Tak, denerwuje mnie to! - podniósł głos - Do tego... Kagamicchi powiedział, że jak tylko się obudzi to go wyrzuci. Mam nadzieję, że jedynie żartował. Ostatnio dziwnie się zachowuje. - stwierdził, odwracając wzrok na przyjaciela.
- Spoko spoko, wyluzuj blondi - zaśmiał się. - Powiedział tak? Co się z nim dzieje... - zamyślił się na chwilę, spojrzał w sufit.
- Tak...kurcze, naprawdę mnie to niepokoi... - spojrzał w bok przygryzając wargę. Martwił się. W końcu Kagami to jego przyjaciel, tak samo jak Aomine. Zawsze dobrze się dogadywali...
- No cóż. Czasem mu odbija, pewnie mu przejdzie. Nie ma się co martwić. - stwierdził Daiki - A gdzie on teraz polazł? Pójdę go poszukać. - powiedział i poszedł znaleźć Taigę. Odnalazł go dość szybko, chodził on w kółko w głównej części całego 'budynku'.
- Hey, Bakagami... co ci odbija? Podobno chcesz wyrzucić naszego nowego towarzysza.
Na początku nie zauważył że ktoś przyszedł. Nawet nie usłyszał pytania. Usiadł na jednej z z rozwalonych ścian.
- Halo? Ziemia do Bakagamiego! Serio... co się z tobą do cholery dzieje? - spróbował jeszcze raz Aomine, tym razem szturchnął lekko Taigę.
Kagami odwrócił głowę w stronę Daikiego, a wokół jego osoby zaczęła roztaczać się wroga aura. Nie miał ochoty ani rozmawiać, ani z kimkolwiek się teraz widzieć. Był wkurzony, zarówno na przyjaciół jak i na samego siebie.
- Aomine idź stąd!
- Hey... co z tobą? - naciskał. Nigdy nie widział przyjaciela aż tak wściekłego - No daj spokój. Przecież mi możesz powiedzieć.- próbował. Był bardzo ciekawy dziwnym zachowaniem Taigi.
- Chcesz wiedzieć o co chodzi? A więc chodzi mianowicie o to, że pomimo tego że na początku chciałem nie mieszać się w to zamieszanie z wcześniej, a wy się upieraliście! Teraz mamy jakieś nic nieznaczące coś w domu, które pewnie nie raz ściągnie na nas kłopoty! - krzyknął uderzając ręką w ścianę.
- Oi nie przesadzaj! Przynajmniej ciekawie będzie.- oznajmił - Nie wiem co ci odbiło. Jesteś naprawdę dziwny. - stwierdził i juz miał zamiar odejść, gdy nagle do pomieszczenia wpadł Kise. - Co się stało, blondi? - spytał.
- Mówiłem abyś mnie tak nie nazywał! Ale wracając do ważniejszych rzeczy... nasz gość się obudził.
Gdy to usłyszeli wraz z Ryotą udali się do pomieszczenia w którym znajdował się aktualny obiekt zainteresowania. Chłopak był odrobinę przerażony i zdezorientowany. Nie wiedział jak się tam znalazł i dlaczego, ale miał nadzieję, że niedłgo się dowie. Na twarzy Aomine pojawił się uśmiech.
- Yo, chuderlaku.
- Proszę, nie nazywaj mnie tak. W ogóle co ja tutaj robie? I czemu mi pomogliście? - pytał, patrząc na swoich wybawicieli. Co chwila spoglądał na innego. Zastanawiał się kim oni tak naprawdę są.
Nie spodziewał się, że się nim zajmą. Dziwiło go to, ale i cieszyło.
- To tak się dziękuje, chuderlaku? Pomogliśmy Ci bo mieliśmy taki kaprys i tyle.
- A...ha... Etto... - wydukał. Racją było to, że nie powinien się narzucać. Ważne, że mu pomogli.
- Więc, powiesz nam jak się nazywasz i czemu cie w ogóle pojmali? - spytał blondyn.
Niebieskowłosy jednak w dalszym ciągu nie zamierzał odpowiadać. Bał się. W końcu gdyby się wydało, że jest człowiekiem...zakończył by swój żywot i to w nieznanym dla niego miejscu, z rąk obcych ludzi.
- J-ja...ja...
- Jeśli nic nie mówisz możemy także sądzić, że jesteś szpiegiem, czy kimkolwiek innym... w najgorszym wypadku człowiekiem. Wtedy musielibyśmy cię zabić. - odparł Kagami z wściekłym wyrazem twarzy. Nie lubił gdy ktoś coś przed nim ukrywał.
Gdy do wrażliwych uszu dotarł głos 'tygrysa', po plecach przeszły mu ciarki. Był przerażony jeszcze bardziej niż na początku, a jego źrenice zmniejszyły się.
- ....nie jestem żadnym s-szpiegiem... - wyszeptał spuszczając głowę w dół. Naprawdę nie wiedział co mógłby powiedzieć.
- Więc kim jesteś!? - Czerwono-włosy prawie krzyknął. Chłopak naprawdę już go irytował. Miał zamiar dowiedzieć się kim jest, nawet jeśli miało to oznaczać, że będzie musiał go torturować.
- N-nie mam obowiązku..i-informowania was o tym... - powiedział i wstał z łóżka, po czym stanął naprzeciw trójki magów - Dziękuję wam za ratunek... - powiedział cichutko, odwrócił się i ruszył w stronę drzwi.
- Hey... hey... jesteś nam coś winien chuderlaku. Uratowaliśmy cię! - oburzył się Aomine, złapał chłopaka za ramię, zatrzymując go.
- A-ale ja...ja nie mam wam nic do zaoferowania... - spuścił głowę w dół.
Nagle ktoś go popchnął przez co wylądował na podłodze. Odwrócił się aby spojrzeć, dzięki komu zaliczył to bliskie i bolesne spotkanie. Do pomieszczenia wparowała różowowłosa dziewczyna. Piersi miała wprost ogromne...!
- Momoicchi! Aaaa! Zabijesz go! - krzyczał blondyn, jednak nikt nie zwracał na niego uwagi. Po prostu za często robił afery o jakieś bzdety.
- Co tutaj robisz? - spytał różowo-włosą poważnym tonem Aomine.
- Hm? Nie zabije! - nadęła policzki niezadowolona - Co tu robię? Mam takie samo prawo do przebywania tutaj jak Ty! Poza tym, Ty Dai-chan powinieneś w tej chwili milczeć!
Atmosfera pomiędzy dziewczyną, a ciemnoskórym była napięta. Kise podszedł do niebieskowłosego i pomógł mu wstać. Niższy chłopak spojrzał w jego złote oczy. Były takie wesołe...
- Co się do mnie przyczepiłeś, Ahomine!? Może i nie chciałem go ratować, ale to ty stwierdziłeś, że będzie on tylko zawadzał! Więc, co tutaj robisz? - mówił wkurzony.
- A tak sobie przyszedłem. Zabronisz mi? - spytał z uśmiechem.
Zapadła cisza. Nawet blondyn nie raczył się odezwać. W pewnym momencie Kagami wstał z krzesła i zwyczajnie opuścił pomieszczenie. Normalne zachowanie, bynajmniej u niego. Kise zajął poprzednie miejsce przyjaciela. Po chwili tuż obok niego pojawił się Daiki.
- Jak myślisz Barbie, kim on jest?
- Jeszcze raz grzecznie cię proszę, abyś przestał mnie tak nazywać. I nie mam pojęcia kim może być. Nie wydaje się być silny, dodatkowo dziwi mnie fakt, że gdy go atakowali nie używał magii. - stwierdził blondyn przyglądając się chłopakowi, jego niebieskim włosom i bladej skórze.
- Hahaha, aż tak Cię to wkurza, Barbie? Hm, racja to dziwne...Ale nie dowiemy się o co chodzi, dopóki się nie obudzi - złapał się za kark i westchnął głośno. Musiał przyznać, że jego również nieznajomy zaczął interesować.
- Tak, denerwuje mnie to! - podniósł głos - Do tego... Kagamicchi powiedział, że jak tylko się obudzi to go wyrzuci. Mam nadzieję, że jedynie żartował. Ostatnio dziwnie się zachowuje. - stwierdził, odwracając wzrok na przyjaciela.
- Spoko spoko, wyluzuj blondi - zaśmiał się. - Powiedział tak? Co się z nim dzieje... - zamyślił się na chwilę, spojrzał w sufit.
- Tak...kurcze, naprawdę mnie to niepokoi... - spojrzał w bok przygryzając wargę. Martwił się. W końcu Kagami to jego przyjaciel, tak samo jak Aomine. Zawsze dobrze się dogadywali...
- No cóż. Czasem mu odbija, pewnie mu przejdzie. Nie ma się co martwić. - stwierdził Daiki - A gdzie on teraz polazł? Pójdę go poszukać. - powiedział i poszedł znaleźć Taigę. Odnalazł go dość szybko, chodził on w kółko w głównej części całego 'budynku'.
- Hey, Bakagami... co ci odbija? Podobno chcesz wyrzucić naszego nowego towarzysza.
Na początku nie zauważył że ktoś przyszedł. Nawet nie usłyszał pytania. Usiadł na jednej z z rozwalonych ścian.
- Halo? Ziemia do Bakagamiego! Serio... co się z tobą do cholery dzieje? - spróbował jeszcze raz Aomine, tym razem szturchnął lekko Taigę.
Kagami odwrócił głowę w stronę Daikiego, a wokół jego osoby zaczęła roztaczać się wroga aura. Nie miał ochoty ani rozmawiać, ani z kimkolwiek się teraz widzieć. Był wkurzony, zarówno na przyjaciół jak i na samego siebie.
- Aomine idź stąd!
- Hey... co z tobą? - naciskał. Nigdy nie widział przyjaciela aż tak wściekłego - No daj spokój. Przecież mi możesz powiedzieć.- próbował. Był bardzo ciekawy dziwnym zachowaniem Taigi.
- Chcesz wiedzieć o co chodzi? A więc chodzi mianowicie o to, że pomimo tego że na początku chciałem nie mieszać się w to zamieszanie z wcześniej, a wy się upieraliście! Teraz mamy jakieś nic nieznaczące coś w domu, które pewnie nie raz ściągnie na nas kłopoty! - krzyknął uderzając ręką w ścianę.
- Oi nie przesadzaj! Przynajmniej ciekawie będzie.- oznajmił - Nie wiem co ci odbiło. Jesteś naprawdę dziwny. - stwierdził i juz miał zamiar odejść, gdy nagle do pomieszczenia wpadł Kise. - Co się stało, blondi? - spytał.
- Mówiłem abyś mnie tak nie nazywał! Ale wracając do ważniejszych rzeczy... nasz gość się obudził.
Gdy to usłyszeli wraz z Ryotą udali się do pomieszczenia w którym znajdował się aktualny obiekt zainteresowania. Chłopak był odrobinę przerażony i zdezorientowany. Nie wiedział jak się tam znalazł i dlaczego, ale miał nadzieję, że niedłgo się dowie. Na twarzy Aomine pojawił się uśmiech.
- Yo, chuderlaku.
- Proszę, nie nazywaj mnie tak. W ogóle co ja tutaj robie? I czemu mi pomogliście? - pytał, patrząc na swoich wybawicieli. Co chwila spoglądał na innego. Zastanawiał się kim oni tak naprawdę są.
Nie spodziewał się, że się nim zajmą. Dziwiło go to, ale i cieszyło.
- To tak się dziękuje, chuderlaku? Pomogliśmy Ci bo mieliśmy taki kaprys i tyle.
- A...ha... Etto... - wydukał. Racją było to, że nie powinien się narzucać. Ważne, że mu pomogli.
- Więc, powiesz nam jak się nazywasz i czemu cie w ogóle pojmali? - spytał blondyn.
Niebieskowłosy jednak w dalszym ciągu nie zamierzał odpowiadać. Bał się. W końcu gdyby się wydało, że jest człowiekiem...zakończył by swój żywot i to w nieznanym dla niego miejscu, z rąk obcych ludzi.
- J-ja...ja...
- Jeśli nic nie mówisz możemy także sądzić, że jesteś szpiegiem, czy kimkolwiek innym... w najgorszym wypadku człowiekiem. Wtedy musielibyśmy cię zabić. - odparł Kagami z wściekłym wyrazem twarzy. Nie lubił gdy ktoś coś przed nim ukrywał.
Gdy do wrażliwych uszu dotarł głos 'tygrysa', po plecach przeszły mu ciarki. Był przerażony jeszcze bardziej niż na początku, a jego źrenice zmniejszyły się.
- ....nie jestem żadnym s-szpiegiem... - wyszeptał spuszczając głowę w dół. Naprawdę nie wiedział co mógłby powiedzieć.
- Więc kim jesteś!? - Czerwono-włosy prawie krzyknął. Chłopak naprawdę już go irytował. Miał zamiar dowiedzieć się kim jest, nawet jeśli miało to oznaczać, że będzie musiał go torturować.
- N-nie mam obowiązku..i-informowania was o tym... - powiedział i wstał z łóżka, po czym stanął naprzeciw trójki magów - Dziękuję wam za ratunek... - powiedział cichutko, odwrócił się i ruszył w stronę drzwi.
- Hey... hey... jesteś nam coś winien chuderlaku. Uratowaliśmy cię! - oburzył się Aomine, złapał chłopaka za ramię, zatrzymując go.
- A-ale ja...ja nie mam wam nic do zaoferowania... - spuścił głowę w dół.
Nagle ktoś go popchnął przez co wylądował na podłodze. Odwrócił się aby spojrzeć, dzięki komu zaliczył to bliskie i bolesne spotkanie. Do pomieszczenia wparowała różowowłosa dziewczyna. Piersi miała wprost ogromne...!
- Momoicchi! Aaaa! Zabijesz go! - krzyczał blondyn, jednak nikt nie zwracał na niego uwagi. Po prostu za często robił afery o jakieś bzdety.
- Co tutaj robisz? - spytał różowo-włosą poważnym tonem Aomine.
- Hm? Nie zabije! - nadęła policzki niezadowolona - Co tu robię? Mam takie samo prawo do przebywania tutaj jak Ty! Poza tym, Ty Dai-chan powinieneś w tej chwili milczeć!
Atmosfera pomiędzy dziewczyną, a ciemnoskórym była napięta. Kise podszedł do niebieskowłosego i pomógł mu wstać. Niższy chłopak spojrzał w jego złote oczy. Były takie wesołe...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wraz z Aiko skończyłyśmy pierwszy rozdział. Jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa. ^^ Mam nadzieję, że się podobało.
****O**** OOuuu too takie Kyaaa ahh ten Kagami taki zły a juz myślałam, że przywali Aomine a jednak nie XD Nie no superr wam to wyszło czekam na next. ^^
OdpowiedzUsuń( Temi nie jest zbyt dobra w pisaniu kom. więc gomene że taki krótki )
Cekam na moich słodziaków kiedy będą???? *&* @_@ %_% ~*~ "o" *.*
XD nie no... jeszcze aż taki zły nie był...
UsuńCieszymy się, że się podobało ^^
i spoko xD ja także nie umiem za bardzo dlugich pisac (no, czasem się zdarza)
Jakich twoich słodziaków?
Aiko wie o co chodzi~~! Chyba...;-; O MuraHimu, tak? *paczy*
UsuńAch i...Aiko cieszy się że się podobało..^^ dziękujemy za komentarz, Temari..<3
Hihi tiaaKKK MuraHimu <33 Na wieki xD ^^
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDlaczego ja zawsze się spóźniam!! *płacz*
OdpowiedzUsuńCzas na moją recenzję.. bójcie się ludzie, którzy nie znacie mnie!! :>
Rozdział ciekawy. Nie powiem, ze powala, bo króciutki. Ale i tak interesujący. Bakagami, Ahomine i Barbie jak zawsze tacy jacy są, byli i będą xDD A do tego cytata na koniec nie no extra! Hi hi :3 Nie popiszę się nie nie napiszę takiego dłuuugiego koma jak u Hime, gomen :( Cekam na 2 rozdzialik tym razem będę 1 zobaczycie!! <3
Oi nasza droga Kill-chan od czegoś trzeba zacząć. ^^ Obiecuję, że następnym razem będzie dłużej! Dopilnuje tego!
UsuńI powodzenia xD często przecież pierwsza jesteś, więc marudzić nie musisz.
Cieszę sie, że się podobało.
Hihi ale wtedy wiem, że jestem super! :3 (ta wrodzona skromność)
UsuńJak już będzie, krótki to niech będzie BUM I BUM x2!!! Ech.. najlepiej to wszystko mieć rany.. jest idealnie ale mogłoby być więcej niż idealnie!! :3